Lubię to

Highlights of 2017. Moje wzloty i upadki w 2017 roku.

Highlights of 2017

Post przede wszystkim mój, o mnie i  dla mnie.
Podsumowanie 2016 roku przypomniał mi facebook. I wyglądało ono mniej więcej tak:

Summary 2016

Jeszcze ambitniej zrobiłam sobie postanowienia na kolejny rok.
Screenshot z zamiarami na 2017 wyglądał tak:

Co się nie udało?

– Napisanie książki.
W związku z tym, że w tym roku skończyła mi się umowa z wydawnictwem Edibuki S.L., zamierzałam przetłumaczyć, zredagować i wydać swoją książkę w Polsce. Szło mi to tak beznadziejnie, że aby tylko nie musieć tego robić założyłam bloga.

– Raz w tygodniu odnawianie kontaktu z kimś, z kim dawno nie rozmawiałam.
No prawie się udało. Właśnie z racji powstania bloga.

– Uczenie się włoskiego
Dobrze, że nie napisałam „nauczenie”. Problem w tym, że kiedy kłóciłam się z Fabiosławem, przestawałam się uczyć. Jeśli jeszcze nie mówię po włosku to tylko i wyłącznie jego wina
(a przynajmniej tak sobie to nieuctwo tłumaczę).

– Jeden dzień w tygodniu bez telefonu
Zamysł dobry, ale u mnie się nie sprawdził. Szybko o tym zapomniałam. A na drugi dzień odrabiałam wszystkie zaległości. Powinnam zacząć się leczyć.

– Moja piosenka w radiu
Nie udało się. Fakt, że próbowałam tylko w jednym, ale niepowodzenia na muzycznym polu zniechęcają mnie najbardziej na świecie i już więcej nie próbowałam.

– Moje wizyty fryzjerskie
Już nigdy więcej nie pójdę do fryzjera. W tym roku byłam 4 razy: 2 razy po to, aby delikatnie zmienić coś w swoim wyglądzie, i 2 razy po to, żeby naprawiać to co schrzanili poprzedni fryzjerzy. Nie ma to jak:
„-Mamo! Podetniesz mi końcówki?”

– Rozwijanie swojej duchowości
Faktycznie dużo medytowałam w tym roku. Miałam kilka świadomych snów. Ostatnio, kiedy głowy nawet medytacja nie była w stanie uciszyć, pomagałam sobie aplikacją Insight Timer.
Na tym polu jeszcze niestety dużo do zrobienia.

– Starzeję się
Moja starość objawia się lękami. Coraz więcej rzeczy się boję. I pewnie tutaj wypadałoby napisać coś o zdrowiu, rodzinie, kraju i przyszłości. To też. Ale!
Nagle zaczęłam rozumieć ludzi, którzy uważali szczury za odrażające, choć wcześniej miałam je za małe kotki („Ratatuj” love forever <3) Węży nie mogę oglądać już nawet w telewizji. Mam lęk wysokości i nienawidzę uczucia spadania, nawet lekkie bujanie na huśtawce sprawia, że mam odruch wymiotny. No i do tego oczywiście dochodzi lęk przed fryzjerem.

Co się udało?

– Highlights of the day
Codziennie wieczorem na małych karteczkach zapisywałam sobie 3 rzeczy, za które jestem wdzięczna. I nawet kiedy dzień był dodupny i przygnębiający, nie było bata, trzeba było coś zapisać. Taka niepozorna rzecz nauczyła mnie, żeby wszędzie dostrzegać pozytywy.
I tak mi już zostało. Cudowne doświadczenie, najpiękniejsza nauka. Polecam koniecznie!

– 40 dni bez mięsa
To się udało. Nie polecam. Tutaj naskarżyłam się na wszystko.

– Odwiedziłam 4 nowe kraje

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Rumunię

Bukareszt

Bukareszt 2

Maltę

Malediwy

Dubaj i Malta – post in progress.
O Rumunii można poczytać tutaj i tutaj,
A o Malediwach będzie niedługo baaardzo dużo. Nie mogę się doczekać. Malediwy to jest najpiękniejsza rzecz jaka przydarzyła mi się w tym roku.

– Mój pierwszy viral w internecie
Mój tekst: Podstawowe błędy wokalistów i jak ich uniknąć? rozniósł się pięknie. Dostałam zarówno wiele pozytywnych opinii jak i tych hejterskich. A nic nie jest lepszą miarą sukcesu jak ilość hejterów (chociaż biorąc pod uwagę przykład nowej polskiej gwiazdy – Barbie Anelli, moja teoria chyba jednak upada…)

– Rodzina jest najważniejsza
Wyrwanie się mojej mamy z toksycznego związku, w którym tkwiła latami paradoksalnie uważam za drugą po Malediwach najpiękniejszą rzeczą jaka wydarzyła się w tym roku.Właśnie to rozstanie niesamowicie zbliżyło do siebie moją rodzinę. Po wielu latach znów potrafimy mówić sobie „kocham”. Tak naprawdę najgorsze już mamy ze sobą. Gorzej być już mogło. Choć idzie to w parze z wieloma nieprzyjemnościami, przysłowie „Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło” idealnie odzwierciedla całą sytuację.
W tym roku również odwiedziłam dużą część rodziny, której nie widziałam od lat. Pięknie wspominam też Wielkanoc, którą zorganizowałam w swoim malutkim mieszkaniu, a niespodziewanie zjawiła się cała moja rodzina. Chciałam to powtórzyć w te święta, ale niestety wywiało mnie z Polski.

– Włączył mi się instynkt macierzyński
Spokojnie. Dopiero kiełkuje, ale natura mnie niestety dopadła, choć myślałam, że ten ‘problem’ mnie jakoś ominie. Albo po prostu powinnam przestać oglądać małe dzieci na Instagramie.

Czego się nauczyłam

– Nie szata nie zdobi człowieka.
… Ale pewność siebie już tak. Dlatego kiedy staję przed lustrem i myślę sobie, że wyglądam super extra w tych 15 centymetrowych szpilkach i mini, ale czuję jak jak cizia, nie mam oporów przed wskoczeniem w luźne ciuchy, bo wiem, że choć nie będę tak „ponętna” to nadrobię to pewnością siebie, którą dodadzą mi luźniejsze ciuchy, a to jest +10 do atrakcyjności.
Serio, wcześniej nie byłam świadoma tego jak ubranie oddziałowywuje na zachowanie.

– Że domowe życie jest cudowne, komfortowe i wygodne
… pod warunkiem, że dzieli się je z odpowiednią osobą.
Ja tak strasznie psioczę na ‘normalne życie’ podzielone na wspólne popołudnia, weekendy w centrach handlowych i 21 dni urlopu w roku, ale przez ostatni rok,w ten sposób żyłam i było mi przecudownie. Ukryta w miłosnej bańce na Mokotowie, z ulubioną kawiarni oddaloną 200 metrów od domu, uberowskimi teleportacjami do tych samych ulubionych knajp było swoiście pięknym doświadczeniem.
Warszawy nadal nie lubię, nadal uważam, że nie ma do zaoferowania nic nadzwyczajnego, a jeśli już opowiadam o niej w pozytywnym aspekcie to tylko wyłącznie dlatego, że Fabio sprawił, że dało się jakoś w tej Warszawie żyć. Kiedy znajomi narzekali na zabieganą, zakorkowaną, nerwową Warszawę, ja nie wiedziałam o czym mówią. Miałam prawdziwe szczęście doświadczyć Warszawy bezstresowej, powolnej i utopijnej.

– Śpiewać
Szkoła Piosenki Elżbiety Zapendowskiej i Andrzeja Głowackiego dała mi dużo dobrego, o czym pisałam tutaj i tutaj. Uświadomiła mi również, że etap poezji śpiewanej mam już dawno za sobą.

– Gotować
Mieszkając w Warszawie dla sportu chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. W związku z tym, że w ciągu roku odrzuciłam 3 oferty „normalnej” pracy (boję się jak skurczybyk tego schematu od poniedziałku do piątku od 9 do 17 – podobno od tego już nie ma odwrotu) to przede wszystkim bawiłam się w Panią Domu.
Od płatków z mlekiem w styczniu po rosół i schabowe w grudniu to chyba niezły progres.

– Definiować to, czego chcę
Jeszcze niedawno dobrze mi szło jedynie definiowanie tego, czego nie chcę (patrz: Z jakim facetem się nie umówię). Gorzej mi szło określenie tego czego chcę.
Powoli zaczynam to sobie uświadamiać w wielu sferach życia.
Durny przykład: wiem w czym dobrze wyglądam, wiem w czym nigdy wyglądać dobrze nie będę. Przymierzanie ciuchów, bo “może akurat będzie pasować” to po prostu strata czasu. Mniej durny przykład? Już wiem jaką muzykę chciałabym tworzyć, jeśli kiedyś miałabym tworzyć własną.
No i z jakim facetem mogłabym się umówić też wiem.

Perełki  of 2017

Koncert Coldplay, Julii Pietruchy i wieczór autorski z Dan’em Brown’em
Prawdziwe highlights of the year.

Professional Wild Child
W tym roku odkryłam pewną youtuberkę. Jeśli coś mnie inspiruje to ona w 100%.

– Włoskie Dolce Vita
Wszystkie włoskie momenty w Viterbo, które dały promień nadziei na to, że małżeństwo jednak czasem się udaje (ups, chyba nie powinnam tego pisać na blogu składającym się w 1/3 z postów ślubno-weselnych…)
Dom po włosku.
Włoskie kobiety, jedzenie, muzyka i słońce, czyli to co najlepsze i niekoniecznie

– La la land
Film, który mną wstrząsnął.
Film, dzięki któremu przeżyłam prawdziwe katharsis.
Film, który prawie cały przepłakałam, bo zobaczyłam na nim swoje życie.

Podróże Bla Bla Car’em
Kilometry, które przebyłam korzystając z Bla Bla Car’a można w tym roku liczyć w dziesiątkach tysięcy. Ilu ja się rzeczy dowiedziałam, jakich wspaniałych ludzi poznałam to się w głowie nie mieści. Troszkę o tym tutaj.

Nadal nie wiem

– Komfort i bezpieczeństwo, czy przygoda i wolność?
– Szaleńcze zakochanie, czy spokojna miłość i przywiązanie?
– Stabilność finansowa, czy przeżywanie życia?

Na te pytanie chciałabym poznać odpowiedzi.

Postanowienia noworoczne

Post in progress.

Natomiast jeśli chodzi o blogowanie, na pewno chciałabym pisać regularniej.  Również czeka mnie tu remont: nowe kategorie, cykliczne wpisy. Ten krótki czas pokazał w jakim kierunku chciałabym, aby to wszystko szło, jeśli chodzi o blogowanie.
W tym roku również okaże się, czy chcę kontynuować tę przygodę.

Dajcie znać jak poszedł Wam 2017 rok, jakie macie postanowienia noworoczne. Zainspirujcie mnie.

Do zobaczenia za rok,
Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like