Highlights of the month

Highlights of Luty 2018

Love

click go Luty to taki smutny miesiąc. Światła Bożego Narodzenia znikają i jesteśmy pozostawieni z mrozem i krótkimi, ciemnymi dniami sam na sam na całą wieczność kolejnych wątpliwie lepszych dni. 

No chyba, że z -15ºC przeniesiesz się do +25ºC. Rzucisz wszystko (czyli nic) i wyjedziesz. Nagle. Zrobisz to, na co masz ochotę. Świat się przecież nie zawali jak go na chwilę zostawisz. Smakuje pięknie!

Więcej tutaj: Po co blondynki z Polski jeżdżą do arabskich krajów?

Wyzwanie miesiąca: “MEDYTUJ”

Tak naprawdę codziennie to ja medytowałam w styczniu i przez pół lutego, kiedy jeszcze byłam w Polsce. Z tą medytacją w Emiratach szło mi już kiepsko. To miasto to ostatnie co by mi się kojarzyło z medytacją. Tutaj ludzie nie zaglądają w swoje wnętrza, każdy patrzy na zewnątrz – na grubość portfela, rodzaj samochodu i prestiżu hoteli, w których mieszka. Tak, tutaj ludzie wynajmują sobie pokoje hotelowe zamiast mieszkań.
Tutaj w Abu Dhabi rzadko słyszę swoje myśli, może też dlatego że rzadko tutaj myślę, rzadko rozkminiam. Po prostu, czy tego chcę, czy nie chcę, Zen 24/7. Nie wiem jaki jest dzień tygodnia, nie odliczam dni od przyjazdu do wyjazdu. A to może oznaczać tylko jedno – dobrze mi tu i teraz.

Ale po tych intensywnych sesjach medytacji, które fundowałam sobie o wschodzie słońca (to tylko tak wzniośle brzmi, bo o wschodzie słońca to znaczy o 7:30, kiedy już nie mogłam zasnąć po tym jak brat mnie budził idąc rano do przedszkola). Tak więc po tych intensywnych sesjach czułam się… osadzona.
Co rozumiem przez osadzona?
Świadoma tu i teraz. W sytuacjach, w których zazwyczaj odliczałam godziny i minuty do zakończenia, nagle potrafiłam się odnaleźć i mieć z nich radochę. Nie irytują mnie godziny czekania na lotnisku, czekania w ogóle, w ogóle rzadko coś jest w stanie mnie zirytować.
Dzięki medytacji uświadomiłam sobie również istnieje drugiego dna w każdej sytuacji. Kiedy ktoś irytuje się na mnie to oprócz tego, że sama zastanawiam się, czy coś spiepszyłam to jeszcze zdaje sobie sprawę z tego, że to nie koniecznie ze mną jest coś nie tak, ale właśnie ktoś sobie na mnie wylewa swoje własne żale i frustracje (ale zawsze w kolejności: 1. Co ze mną nie tak 2. Co z tym kimś jest nie tak).
Również to, że nie reaguję na pewne sytuację w sposób jaki przyjęło się reagować jest wynikiem tego, że po prostu jestem ponad to i w gównie się paprać nie będę. Pozwolę sobie ten wywód zakończyć klasykiem: “Dystans, dystans kuwa, bo wszyscy umrzemy!”

Chcesz być 10 % bardziej szczęśliwy? Usiądź sobie w ciszy i wyłącz ten swój mózg na 10 minut.
A żeby tak już ładnie ten temat zakończyć to pozwolę sobie zacytować ładne zdanie, które ostatnio usłyszałam:

Kiedy się modlisz, mówisz do Boga, kiedy medytujesz, pozwalasz, aby Bóg mówił do Ciebie.



Wyzwanie na kolejny miesiąc:

Kurcze, luty nieoczekiwanie się skończył, dlatego z 2 dniami obsuwy ogłaszam:

ĆWICZ CODZIENNIE PRZEZ 30 DNI

I tu nie chodzi, o to, żeby się codziennie zarzynać na siłowni, codziennie trenować z Chodakowską czy trzaskać kilometry biegając, czy uprawiając Nordic Walking, bo można sobie je mądrze miksować, żeby nie nabawić się kontuzji. Chodzi mi w tym wszystkim przede wszystkim o wypracowanie nawyku poruszania się w ogóle.
Trening uzależnia, tylko daj mu szansę. Jak Ci się mega nie będzie chciało, albo będziesz czuła zakwasy na to wykonaj sobie tylko jakąś 15-tkę, albo 10-cio minutówkę na inną partię ciała.
Po prostu zacznij codziennie się ruszać.



Co ja czytam

Shame of me, bo przeczytałam tylko jedną króciutka książkę Osho Mapy Świadomości. Tak dla zachęty dodam, że nawet w Księdze Seksu tego samego autora nie było tyle o seksie co w tej krótkiej, niepozornie zatytułowanej książce.

O Osho pisałam tutaj: O najbardziej niebezpiecznym człowieku od czasów Jezusa Chrystusa.

Coś mi to czytanie nie po drodze ostatnio i przyznam szczerze, że zaczyna mi to powoli doskwierać.



Co ja paczę

Filmy i seriale odpuściłam sobie już w styczniu. Jedyne, co jeszcze czasem jestem w stanie obejrzeć to jakiś krótszy dokument na youtubie. A! No i w kinie byłam na Podatku od miłości, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Do tej pory znajduję w nim analogię do swojego życia. Również od tamtej pory pałam miłością do Damięckiego.

O Podatku pisałam tutaj“Podatek od miłości” – film, który robi dobrze.

Z youtube’owych rzeczy polecam:

I choć dziewczyna może wydawać się nieco drażniąca, to co mówi, naprawdę ma sens. Metoda myślenia “Facet za 2 lata” oraz “Jeszcze tylko 10 żab, aby znaleźć księcia” zmienia i nakierowuje na właściwy sposób myślenia. Polecam nie tylko singielkom.

Uwielbiam stand-up’y, a chyba najbardziej Kacpra Rucińskiego. Nie polecam oglądać w środkach transportu publicznego, bo skutkuje to atakiem niepohamowanego śmiechu, takiego jakiego doznałam tutaj od 12:25 minuty.

Aż wstyd się przyznać, ale Magda zmusiła mnie ostatnio do obejrzenia odcinka Świata według Kiepskich o jazzie. I choć to jedna z najbardziej odmóżdżających rzeczy, jakie można zobaczyć w telewizji (oczywiście zaraz po Pamiętnikach z Wakacji i Ukrytej Prawdzie) to jednak wiele tam było gorzkiej prawdy o zawodzie muzyka. Kolejny tekst do kanonu:

Muzykiem się jest, jazzman’em sie bywa.

I szczególnie mi w tym momencie szkoda Magdy, która ostatnio dostała opiepsz od naszego szefa, bo zagrała pięknie na saksofonie My heart will go on z Titanica, a przecież miała być łupanka.



Co kupiłam

O! A w tym miesiącu to ja sobie akurat poszalałam. W moim przypadku “poszalałam” znaczy kupiłam sobie mnóstwo majtek.

Przy okazji wyhaczyłam kombinezon z Bershki za 40zł

 … którego tak nawiasem mówiąc w życiu bym sobie nie kupiła, ale na scenie sprawdza się idealnie.

W Mohito i kupiłam dwie bluzki do śmigania po Abu Dhabi, gdzie jednak na ulicy staram się nie świecić ani tyłkiem ani cyckami no i odkrytymi ramionami oczywiście.

Niebieska bluzka

Kupiłam też sobie strasznie aseksowną rzecz w postaci samonośnego, silikonowego biustonosza, który jednak robi taką robotę, że nie wiem jak mogłam sobie wcześniej radzić bez niego.

Biustonosz samonośny silikonowy



A Tobie jak udał się luty?

Fili love ya!

Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like

  • Mondro

    “nie reaguję na pewne sytuację w sposób jaki przyjęło się
    reagować jest wynikiem tego, że po prostu jestem ponad to i w gównie się
    paprać nie będę. Pozwolę sobie ten wywód zakończyć klasykiem: “Dystans,
    dystans kuwa, bo wszyscy umrzemy!”- przekonałaś mnie tym tekstem. Ja jestem cholerykiem, łatwo mnie wyprowadzić z równowagi jak głupiego byka czerwoną płachtą. A chcę być ponad… Dystans- tego mi trzeba

  • Nie tylko luty jest dobrym miesiącem do medytacji i przemyśleń. w dzisiejszym zabieganym świecie dobrze by było, żebyśmy choć przez 15 minut każdego dnia, usiedli i zastanowili się o co chodzi w naszym życiu 🙂