Lubię to

Moja pierwsza miesięcznica blogerska

Dzień dobry!

Przepraszam, nie zdążyłam się przedstawić. Na facebooku jestem Małgorzata Filiczkowska, na Fililogii Gosia Filiczkowska, mój chłopak nazywa mnie Małgorzata Dżingingowska, a najbliżsi mówią do mnie Pyza.

Trochę skłamałam…

Nie jest to mój pierwszy miesiąc blogowania.
Zaczęło się 2012 roku, kiedy to pojechałam na swoją pierwszą erazmusową wymianę do Turcji. Z racji tego, żeby nie musieć każdemu po kolei odpisywać, że żyję, napisałam jedną długą notkę i wysłałam ‘do wielu’.  Ktoś tam mi odpisał, że dobrze się to czytało, że powinnam pisać bloga. W ten sposób powstały Erazmuski w Turcji. 

Nie zdawałam sobie sprawy z jego ‘popularności’ dopóki nie zagadał do mnie w Portugalii polski student:
– To Ty jesteś Gosia? Ta od tego bloga Erazmuski w Turcji?
– To chyba ja… – zawahałam się czy się przyznawać.
– Czytałem go na bieżąco. – kontynuował chłopak – Najbardziej podobał mi się wpis, w którym kupowałaś tabletki antykoncepcyjne w tureckiej aptece.
I w momencie, kiedy chciałam zapaść się pod ziemię dodał:
– Dzięki tobie podjąłem decyzję o wyjeździe na Erazmusa.
Po prostu miód na moje serce.

Z racji tego, że koordynatorzy z działu współpracy z zagranicą na mojej uczelni również czytali moje tureckie wypociny, zaproponowali mi udział w kolejnym studenckim projekcie. Miałam być odpowiedzialna za jego relacje na moim kolejnym blogu Młodzież w działaniu.

Trzeci natomiast Filifionka w Japonii to relacja z 4 miesięcy pobytu na moim pierwszym muzycznym kontrakcie w Japonii. Bloga pisałam dla siebie i dla znajomych, aż w którymś momencie przeczytałam na facebooku, że został nominowany do nagrody na najlepszy blog podróżniczy przez portal tanie-loty.com.pl, a pod nim czytałam takie komentarze:

Tak się zaczytałam, że dzisiaj przeczytałam wszystkie posty. Gosia w lutym wróciła do Polski i zakończyły się wpisy na blogu. Polecam ten blog, który można przeczytać jak lekką, ciekawą książkę. Na upały jak znalazł.

Szkoda, że od lutego zapanował zastój, gdyż blog pisany jest lekką ręką, przyjemnie się go czyta, a czas nań przeznaczony nie zalicza się do zmarnowanego. Fajna przygoda, ciekawa postać Autorki. Polecam.

Bardzo fajnie lekko i zwinnie napisany blog o podróżach i ogólnie o pozytywnym życiu. Miło czytać o szczęśliwych ludziach! 🙂

Od Filifionki do Fililogii

Na tych pięknych recenzjach moje blogowanie się skończyło. Chociaż pomieszkiwałam w innych dziwnych miejscach na tej planecie, nie stworzyłam już nowego bloga, a poniżej mojej godności było prowadzenie bloga o tym co właśnie zjadłam na śniadanie, albo co kupiłam na wyprzedażach (zwyczajnie dlatego, że na śniadanie jem codziennie to samo, a ciuchy kupuję 2 razy w roku. Hurtem.)

Zmieniłam zdanie, kiedy zdałam sobie sprawę, że blogosfera bardzo się zmieniła od czasu kiedy pisałam swoje blogi. Dałam sobie samej trochę kredytu zaufania, zredukowałam chęć bycia pisarką perfekcyjną i stwierdziłam, że skoro tak trudno jest mi się wysłowić po polsku to może lepiej będzie mi pisać, a być może dzięki moim literkom uratuję świat.
Albo przynajmniej poprawię komuś humor.

Podsumowując ten miesiąc

Mam 120 fanów na facebooku, 360 obserwujących na instagramie i 1 hejtera, który stwierdził, że jestem zbyt wulgarna i obrażam polskich mężczyzn (lol).
Mam 1070 unikalnych użytkowników na stronie, którą w ciągu miesiąca otworzono ponad 3 tysiące razy (pewnie 1000 odsłon sama wyklikałam).

Swój pierwszy wpis na fililogii.pl poświęciłam inspirującym mnie blogerom, z których prawie z każdym udało mi się nawiązać kontakt.
Bardzo cenię sobie to co napisał do mnie mój ulubiony Michał z Volantification.pl:

Cześć Gosia!

Jest mi ogromnie miło, że do mnie napisałaś i że nieświadomie udało mi się przyczynić do powstania Twojego bloga. Na pewno będę do Ciebie zaglądał!

Pamiętaj też, że zwłaszcza w początkowym okresie pisania, najważniejsza jest wytrwałość i regularność – nawet jeśli nie widać wielkich efektów. Kulka śniegu zrzucona z górki też nie od razu zamienia się w lawinę.

Jeszcze raz życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam,
Michał

Pigout, któremu poświeciłam notkę O pewnej niebezpiecznie śmiesznej i trochę strasznej książce, napisał, że jestem jego ulubioną blogerką oraz podlinkował mnie na swoim facebooku. To samo Paweł Tkaczyk, o którym pisałam tutaj: Narratologia.

Gosia napisała o moich wpisach:

Uwielbiam czytać… wszystkie bez wyjątku.

A ja za każdym razem bez wyjątku, kiedy piszę post od serca i mam wrażenie,  że wraz z kliknięciem “publikuj” popełniam towarzyskie harakiri, dostaję dużo wiadomości, w których znajomi piszą, że dobrze gadam.
Jakie to jest motywujące! Jakie to jest miłe kiedy ktoś pisze, że lubi to czytać! Jaka ja jestem wdzięczna, za każde polubienie i udostępnienie.

Tych, którym się moja blogowa działalność nie podoba, chciałabym pocieszyć – będzie tego jeszcze więcej.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa!

Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like