Życie pozadomowe

Moja droga przez Piekło (+ dużo zdjęć)

Inferno 15

Jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakich nauczyła mnie mama to miłość do książek. To ona czytała mi codziennie, kiedy byłam mała i to ona nie szczędziła mi pieniędzy na książki.

Jedną z nich było ilustrowane wydanie “Kodu Leonarda da Vinci”, które kilkanaście lat temu kosztowało niemałe pieniądze. Kiedy czytałam pierwszą powieść Dan’a Brown’a, dostęp do internetu nie był jeszcze powszechny, a tak jak pisałam w poprzednim poście:

Skubany tak pisze o dziełach i sztuce, że masz poczucie, że umrzesz jeśli natychmiast ich sobie nie wygooglujesz.

“Kod…” w postaci ilustrowanej był zatem cudownym lekarstwem na moją agonię i brak internetu.

Książka na żywo

Czytanie “Inferno” Dan’a Brown’a będąc we Florencji podczas premiery filmu na podstawie tejże książki, było spełnieniem moich marzeń. Stworzyłam sobie swój własny ilustrowany przewodnik, który rok temu wrzuciłam na facebooka. Rok później mam cudowne, moje, fililogiczne miejsce, w którym mogę się podzielić emocjami związanymi z tym niecodziennym tripem.

Inferno 1

Egzemplarze “Inferno” i “Boskiej Komedii” we florenckiej księgarni.

Wyprawa szczególnie bliska mojemu sercu, bo pierwsza z Fabiosławem.
A że hołduję przekonaniu, że “jak chcesz poznać człowieka, pojedź z nim na wakacje”, we Florencji wymyślałam już imiona dla naszych dzieci.

Inferno 7

Mój partner in crime

“Droga przez piekło” – czyli ilustrowane wydanie “Inferno” by Fililogia.

Wszystkie zdjęcia są moje. Nieedytowane, czasem niewyraźne, czasem wiele nie wyrażające (choć w kontekście książki kluczowe), no ale moje. Opisy napisane kursywą pochodzą z “Inferno” Dan’a Brown’a.

Zdjęcia są ułożone w kolejności chronologicznej do książki. Wiem, że jest to wpis dla wąskiego grona odbiorców- tych co czytali książkę, tych którzy mają zamiar lub tych, którzy wybierają się do Florencji,  ale nie wyobrażałam sobie, żeby nie wrócić do tych momentów na moim blogu.

No to zaczynajmy!

Dlaczego trafiłem do Florencji?
Dla Langdona zakochanego od dawna we włoskiej sztuce Florencja była jednym z ulubionych europejskich miast. To na jej ulicach bawił się jako dziecko Michał Anioł i w tutejszych pracowniach rozpoczął się włoski renesans. To miejsce przyciągało miliony turystów, oferując im w galeriach Narodziny Wenus Botticellego, Zwiastowanie Leonarda i największą dumę miasta – Il Davide.”

Inferno 3


– Szczerze powiedziawszy – rzucił Robert, uśmiechając się do niej krzywo w drodze do drzwi – jeśli wiesz gdzie patrzeć, Florencja może być niebem.”

Inferno 2


Tam nie ma się gdzie ukryć – zauważyła Sienna, omiótłszy wzrokiem leżący na otwartym terenie szlak i krążącego po niebie drona.
– Masz rację – przyznał. – I dlatego skorzystamy z biegnącego obok niej tunelu.
Wskazał na gęsty żywopłot znajdujący się u wylotu Viottolone. W ścianie soczystej zieleni znajdowało się wąskie przejście. Za nim widać było ścieżkę – czy też rzeczony tunel biegnący wzdłuż alei. Z obu stron osłaniał go rząd rozłożystych dębów, które od siedemnastego wieku przycinano i kształtowano tak, by pochylały się nad ścieżką i rzucały na nią cień o każdej porze dnia. Trasa ta wzięła swoją nazwę – La Cerchiata – od pochylonych koron drzew układających się w kręgi czy koła, czyli cerchi.
Sienna podbiegła i zajrzała w głąb zacienionej ścieżki. Zaraz też odwróciła się do Roberta, pokazując zęby w uśmiechu.
– Tak lepiej.

Inferno 4


…Co gorsze, Sienna zaczęła podejrzewać, że ich długa wędrówka zakończy się w mroku groty, której wylot właśnie dostrzegła w skalnej ścianie.
On mnie tam chyba nie prowadzi?
Nad mroczną paszczą jaskini wisiały przypominające sztylety stalaktyty. W otworze za nimi inne formacje geologiczne wyglądały, jakby coś stopiło kamień i uformowało w kształty, które Siennę przeraziły. Ze ścian wynurzały się humanoidalne poskręcane postacie, które przywiodły jej na myśl Mapę Piekieł Botticellego.
Langdon natomiast nie był specjalnie przejęty tym widokiem. Biegł prosto ku wejściu jaskini. Wspomniał coś wcześniej o Watykanie, lecz ona nadal była przekonana, że w Stolicy Piotrowej nie ma takich dziwacznych pieczar.
Z bliska wypatrzyła zdobiącą górę portalu niesamowitą gmatwaninę stalaktytów oraz
niewyraźnych odcisków jak gdyby pochłaniających sylwetki dwu kobiet. Obok nich znajdowała się tarcza ozdobiona sześcioma kulami, będąca herbem rodowym Medyceuszy.

Inferno 5


Langdon ruszył dalej, trzymając się skraju zarośli. Sienna przyjrzała się gęstwinie, szukając jakiegoś przejścia, jednakże dostrzegła wyłącznie niszę zawierającą najokropniejszy posąg, jaki w życiu widziała.
Dobry Boże, Medyceuszy stać było na zakupienie każdego arcydzieła tamtych czasów, a oni wybrali to?
Rzeźba przed nimi przedstawiała otyłego nagiego karła siedzącego okrakiem na żółwiu. Genitalia pokurcza były przyciśnięte do skorupy zwierzęcia, z którego pyska tryskała woda, jakby był chory.
– Wiem, wiem – mruknął Langdon, nie zwalniając kroku. – To Braccio di Bartolo, słynny karzeł dworski. Gdyby ktoś mnie zapytał o zdanie, kazałbym go stąd wywieźć razem z tamtą gigantyczną wanną.

Inferno 6


Po minięciu via dei Leoni poprowadził lekarkę wyjątkowo wąską ulicą, która przypominała raczej alejkę. Tabliczka nad ich głowami głosiła: VIA DANTE ALIGHIERI.

Inferno 8


Sanktuarium La Chiesa di Santa Margherita dei Cerchi, znane także jako „kościół Dantego”, przypominało raczej kapliczkę niż pełnoprawny kościół. Maleńki budynek z jednym tylko pomieszczeniem był ulubionym celem wypraw zagorzałych miłośników Dantego, jako że miał ścisły związek z dwoma niezwykle istotnymi wydarzeniami w życiu wielkiego poety.
Jeśli wierzyć przekazom, tu właśnie, mając lat dziewięć, Dante zobaczył po raz pierwszy Beatrycze Portinari – kobietę, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia i do której wzdychał przez całe późniejsze życie. Ku jego rozpaczy ukochana Beatrycze poślubiła innego mężczyznę, a potem zmarła młodo, w wieku zaledwie dwudziestu czterech lat.
W tym samym kościele, ale dużo później, Dante poślubił Gemmę Donati –białogłowę, która zdaniem Boccaccia, innego wielkiego średniowiecznego poety i pisarza, zupełnie nie nadawała się na jego żonę. Chociaż dochowali się potomstwa, nie okazywali sobie nigdy miłości, a gdy doszło do wygnania Dantego, jego małżonka pozostała w mieście, wyrzekając się go ostatecznie.
Miłością życia Dantego pozostała Beatrycze Portinari, do której poeta nigdy się nawet nie zbliżył, co nie przeszkadzało mu jednak uznać jej ducha za muzę inspirującą go do stworzenia największych dzieł.
W znanym tomiku poezji zatytułowanym La Vita Nuova roi się od wersów poświęconych „błogosławionej Beatrycze”. Jeszcze więcej uwielbienia dla tej postaci widać w Boskiej komedii, gdzie Beatrycze pełni rolę przewodniczki oprowadzającej Dantego po raju. W obu tych dziełach pobrzmiewa tęsknota Dantego za nieosiągalną damą jego serca.
Ostatnimi czasy kościółek stał się przystanią dla ludzi o złamanych sercach, którzy rozpaczali po stracie ukochanych. W jego wnętrzu znajdował się grobowiec Beatrycze, do którego pielgrzymowali pospołu wielbiciele Dantego i zrozpaczeni kochankowie.”

Inferno 9


Langdon odwrócił się instynktownie w lewo, by spojrzeć na skromny grobowiec Beatrycze Portinari. To z jego powodu przychodziła tutaj większość ludzi, choć może nie dla widoku samego grobu, który był nieszczególny, lecz dla słynnego przedmiotu, który wystawiono obok.
A był to wiklinowy koszyk.
Tego ranka, jak każdego innego, można go było zobaczyć u grobu Beatrycze. Tego ranka, jak każdego innego, wypełniały go poskładane pieczołowicie karteluszki – na każdym znajdował się napisany odręcznie list, którego adresatem była muza poety.
Beatrycze Portinari stała się kimś w rodzaju świętej, patronki nieszczęśliwie zakochanych. Ludzie składali prośby do niej, zgodnie z odwieczną tradycją w nadziei, że Beatrycze wstawi się za nimi – a kto wie, może nawet natchnie kogoś miłością do nich, pomoże znaleźć tę drugą wymarzoną połówkę albo da siłę, by zapomnieć o osobie, która odeszła na zawsze.

Inferno 10

Interpretacja tego miejsca by Fabiosław:
“Here, on the tomb of Beatrice, young lovers leave their wishes for their secret or unfulfilled loves. In this way they can somehow feel like Dante felt for his love. A love that was wanted, desired, but never realised. Beatrice in fact was the love of the life for Dante and besides Beatrice probably never really loved Dante he dedicated to her one of the biggest literary work that the humanity knows”


Palazzo Vecchio przypomina wielką figurę szachową. Jego masywna czworokątna fasada i kwadratowe blanki strzegą południowo-wschodniego narożnika piazza della Signoria.
Jedyna wieża tego pałacu, wyrastająca z samego środka kanciastej twierdzy i tak wyraźnie widoczna w panoramie miasta, stała się najbardziej rozpoznawalnym symbolem Florencji.
Wzniesiony na potrzeby rządzących budynek wita wstępujących w jego progi gości onieśmielającymi posągami….

Inferno 11


…Kopia Dawida Michała Anioła – bez wątpienia najdoskonalszego odzwierciedlenia męskiego ciała – zdobi wejście.
Ogrom Dawida i jego idealna muskulatura zadziwiały niemal wszystkich, którzy wstępowali w te progi, jednakże Langdona urzekła przede wszystkim genialna poza posągu. Michał Anioł użył klasycznego contrapposto, aby stworzyć iluzję, że Dawid pochyla się na prawo, widz odnosił więc wrażenie, że na jego lewej nodze nie spoczywa żaden ciężar, mimo iż właśnie ona podtrzymywała kilkutonową bryłę marmuru.

Inferno 12


Towarzyszą mu tam Herkules i Kakus – dwaj kolejni nadzy mężowie, którzy wraz z satyrami otaczającymi fontannę dają w sumie ponad tuzin nagich penisów wystawionych na widok publiczny.
Langdon zaczynał zazwyczaj od piazza della Signoria, który pomimo nadmiaru fallusów był jednym z jego ulubionych placów Europy.

Inferno 12


Langdon przeniósł powoli spojrzenie na drugą stronę sali, gdzie pod ścianą niczym szereg żołnierzy stało sześć dynamicznych rzeźb zwanych Pracami Herkulesa. Ominął z rozmysłem tak często oczernianego Herkulesa i Diomedesa, których nagie ciała zwierały się w dziwacznych zapasach, nie wyłączając pomysłowego „chwytu za przyrodzenie”, na którego widok Robert instynktownie się kulił.

Inferno 13


– Ale nam chodzi o ten – dodał Robert, wskazując na ostatnie malowidło po prawej. – Oto Bitwa pod Marciano, którą przyszliśmy obejrzeć.
Obraz był naprawdę imponujący – fresk miał prawie siedemnaście metrów długości i był wysoki jak dwupiętrowa kamienica. Dominowały na nim rdzawe odcienie brązu i zieleni.
Była to okrutna panorama sielskiego wzgórza pełnego ścierających się żołnierzy, koni, włóczni i sztandarów.
– Vasari, Vasari… – wyszeptała Sienna. – I gdzieś tutaj ukryty jest jego sekret?
Langdon skinął głową, zerkając jednocześnie na górną część fresku, by zlokalizować zielony sztandar bojowy, na którym Vasari wymalował zagadkowe przesłanie – CERCA
TROVA.
– Nie sposób dojrzeć go z dołu bez lornetki – wyjaśnił, wskazując to miejsce palcem –
ale w środkowej części, pod tymi dwiema wiejskimi chatami na zboczu wzgórza, znajduje się niewielki sztandar, a…
– Widzę! – zawołała lekarka, wskazując bez pudła właściwe miejsce.

Inferno 14


Teraz, dobrnąwszy w końcu na szczyt schodów, przystanęła z rękoma opartymi na
biodrach i dyszała ciężko. Sienna była już na balkonie i przez balustradę patrzyła na Salę
Pięciuset.
– To mój ulubiony punkt obserwacyjny – wysapała Marta. – Stąd można spojrzeć na
freski z zupełnie innej perspektywy. Domyślam się, że brat wspomniał pani o tajemnym przesłaniu ukrytym na tamtym malowidle? – wskazała panoramę bitwy.
Sienna przytaknęła z entuzjazmem.
– Cerca trova.
Swego czasu Sala Pięciuset była największym pomieszczeniem na świecie.
Zbudowano ją w tysiąc czterysta dziewięćdziesiątym czwartym roku jako miejsce spotkań całej Wielkiej Rady – Consiglio Maggiore – liczącej dokładnie pięćset głów, skąd wzięło sięjej miano. Jakiś czas później na polecenie Kosmy I odrestaurowano ją i powiększono. Wielkiksiążę, najpotężniejszy człowiek ówczesnej Italii, zadbał o to, by nadzorcą i architektem został wielki Giorgio Vasari.
Ten zaś, wykazując się ogromną biegłością w inżynierii, podniósł znacząco sklepienie,
pozwalając, by naturalne światło wpadało do wnętrza ze wszystkich stron przez wielkie
nadświetla, dzięki czemu powstało miejsce, w którym można było wystawiać najpiękniejsze
dzieła wybitnych rzeźbiarzy i malarzy.”

Inferno 15


Nadal nie rozumiała, czemu prosta maska budzi w nich tak wielkie emocje. Z drugiej strony musiała przyznać, że eksponat ma niezwykle ciekawą historię, zwłaszcza najnowszą, i że rodzeństwo Langdonów nie jest pierwszą parą, która się nim żywo interesuje.
– Ile pani wie o Dantem?
Śliczna młoda blondyneczka wzruszyła ramionami.
– Posiadam o nim tylko szkolną wiedzę. Dante to włoski poeta, najbardziej znany z tego, że napisał Boską komedię, w której opowiada o swojej wyimaginowanej podróży przez piekło.
– To nie do końca prawda – odparła Marta. – W tym poemacie Dante ucieka z piekieł, aby po wędrówce przez czyściec dotrzeć do raju. Gdyby pani przeczytała Boską komedię, zauważyłaby pani, że dzieło składa się z trzech części noszących wiele mówiące tytuły: Inferno, Purgatorio i Paradiso. – Marta zachęciła ich skinieniem ręki, by oderwali się od balustrady i poszli za nią w kierunku wejścia do muzeum. – Aczkolwiek powód, dla którego maska Dantego znajduje się w naszym Palazzo Vecchio, nie ma nic wspólnego z napisaną przez niego Boską komedią. Chodzi o prawdziwą historię. Dante mieszkał we Florencji i ukochał ją tak mocno, jak tylko człowiek może ukochać miasto. Był bardzo wpływowym i prominentnym florentczykiem, ale gdy doszło do politycznego przewrotu na szczytach władzy, poparł nie tę stronę co trzeba i został wygnany. Wystawiono go po prostu za mury i powiedziano mu, że ma tu nigdy nie wracać… – Marta zamilkła dla złapania oddechu, po czym wygiąwszy plecy z rękoma przyłożonymi do krzyża, podjęła: – Niektórzy twierdzą, że właśnie wygnanie jest przyczyną smutku widniejącego na jego twarzy nawet po śmierci, lecz ja mam inną teorię na ten temat. Jestem niepoprawną romantyczką i przypuszczam, że wyraz zatroskania ma raczej związek z kobietą imieniem Beatrycze. Bo Dante był przez całe życie nieszczęśliwie zakochany w młodej damie nazywającej się Beatrycze Portinari. A ona ku jego rozpaczy poślubiła innego, co sprawiło, że nasz poeta musiał obejść się nie tylko bez ukochanej Florencji, ale i bez kobiety, którą miłował. Niespełniona miłość do Beatrycze jest głównym wątkiem Boskiej komedii.

Inferno 16

Wiem, że ona gdzieś tu jest, pomyślał, idąc wzdłuż niekończącego się rzędu map.
– Armenia! – zawołała Sienna. – Tutaj!
Langdon obrócił się na pięcie i dostrzegł ją stojącą w pobliżu najdalszego narożnika sali. Kobieta wskazywała na mapę palcem z miną zdającą się mówić: „Znaleźliśmy Armenię i co dalej?”.
Robert podbiegł do niej, nie wdając się w wyjaśnienia, na które nie mieli czasu. Uniósł rękę, chwycił za masywną drewnianą ramę i pociągnął ją mocno ku sobie. Mapa odsunęła się od ściany razem ze sporym kawałkiem boazerii, odsłaniając ukryte przejście.
– No, no, no – mruknęła pod nosem Sienna, nie kryjąc podziwu. – To ci Armenia.
Nie zastanawiając się wiele, zagłębiła się w przejście, znikając bez obaw w mrocznym wnętrzu. Langdon uczynił to samo, domykając mapę za sobą.”

Inferno 17


Piazza del Duomo.
Ta ogromna przestrzeń mieszcząca w sobie cały kompleks zabudowań, stanowiła dawnymi czasy religijne centrum Florencji. Dzisiaj, zdegradowana do kolejnej atrakcji turystycznej, wciąż tętniła życiem. Wokół roiło się od autokarów i tłumów ludzi pragnących zwiedzić najsłynniejszy kościół tego miasta. Dotarłszy na południowy skraj placu, Langdon i Sienna stanęli przed boczną, oszałamiająco piękną ścianą świątyni, którą wyłożono płytami zielonkawego, różowego i białego marmuru. Sama wielkość tej budowli mogła zachwycać, ale prawdziwym źródłem podziwu był artyzm, z jakim została wykończona. Jej mury ciągnęły się w obu kierunkach, jakby miały sięgnąć nieskończoności. Monument Waszyngtona, gdyby położyć go na ziemi, nie byłby od niej wiele dłuższy.
Mimo że przy budowie zrezygnowano z tradycyjnego jednobarwnego kamienia,
zastępując go nietypową w tamtych czasach bijącą po oczach kolorystyką, katedra pozostała
budowlą na wskroś gotycką – klasyczną, solidną i trwałą. Langdon przyznawał otwarcie, że podczas pierwszego pobytu we Florencji uznał, iż jest zbyt krzykliwa jak na jego gust. Potem jednak, podczas kolejnych wypraw do tego miasta, dał się uwieść niespotykanej estetyce i poświęcił wiele godzin, by poznać ją bliżej. W końcu przekonał się do jej niezwykłego piękna.”

Inferno 18


Biblia wykuta w brązie, pomyślał Langdon, podziwiając piękno wrót, przed którymi stanęli.
Połyskujące Wrota Raju Ghibertiego składały się z dziesięciu kwadratowych paneli przedstawiających sceny inspirowane wydarzeniami ze Starego Testamentu. Były tam wizerunki rajskich ogrodów, był Mojżesz i świątynia króla Salomona, które mistrz ułożył chronologicznie w dwu równych pionowych kolumnach.
Ta niezwykle bogata scenografia była tak urzekająca, że najwięksi artyści i historycy sztuki paru epok przez kilkaset lat spierali się o to, która część wrót zasługuje na najwyższe uznanie. Wiele sław wypowiadało się na ten temat, od Botticellego począwszy, a skończywszy na najwybitniejszych współczesnych krytykach. Po setkach lat bezspornym zwycięzcą okazał się Ezaw i Jakub, centralny panel lewego skrzydła, wybrany ze względu na różnorodność metod użytych przy jego tworzeniu. Langdon podejrzewał jednak, że prawdziwym powodem tego wywyższenia był fakt, że to właśnie na nim Ghiberti zdecydował się umieścić swoje nazwisko.
Kilka lat wcześniej Ignazio Busoni zaprezentował te wrota Langdonowi. Uczynił to z niekłamaną dumą, przyznając wszakże z pokorą, że po pięciu wiekach ekspozycji arcydzieła na liczne powodzie, działania wandali i zanieczyszczenie powietrza uznano, iż pora zastąpić je po kryjomu idealną kopią. Oryginał spoczął bezpiecznie we wnętrzach Museo dell’Opera del Duomo, gdzie był poddawany renowacji. Robert z grzeczności powstrzymał się od uwagi, iż wiedział, że oglądają zręczną podróbkę i że oglądane przez nich drzwi są już drugą kopią wrót Ghibertiego, jaką miał okazję ostatnio widzieć – na pierwszą trafił przypadkiem w katedrze Łaski Bożej w San Francisco, do której od połowy dwudziestego wieku wchodziło się przez niezwykle udaną replikę Wrót Raju.”

Inferno 19


Legenda głosi, że każdy człowiek, który wstępuje w progi baptysterium Świętego Jana, musi spojrzeć na jego sklepienie. Langdon, choć zwiedzał to miejsce wielokrotnie, znów poczuł nieprzepartą ochotę, by zadrzeć głowę.”

Inferno 20


Znajdujące się wysoko w górze zwieńczenie ośmiościennej budowli miało niemal
dwadzieścia pięć metrów średnicy. Połyskiwało i błyszczało, jakby zostało zrobione z
rozżarzonych węgli. Jego wypolerowana bursztynowozłota powierzchnia odbijała blask
otoczenia milionem nierównych płytek smalti – miniaturowych kawałków mozaiki ręcznie
wyciętych z zeszklonej krzemionki – z których utworzono sześć koncentrycznych kręgów
przedstawiających sceny z Biblii.”

Inferno 21


Naturalne światło wpadało do wnętrza przez spore wole oko umieszczone na samym środku sklepienia, przydając górnej części baptysterium dramatyzmu. Otwór okienny wyglądał jak przeniesiony z rzymskiego Panteonu, a asystował mu ciąg głęboko osadzonych okien, przez które wpadały tak wąskie i intensywne snopy światła, że wydawało się ono niemal namacalne, jakby człowiek spoglądał na przesuwające się nieustannie jaśniejące filary.

Inferno 22


– Powinniśmy zacząć tam – wskazał na ścianę po prawej stronie Wrót Raju.
Na wysokiej platformie za ozdobnym wejściem znajdował się sześcioboczny cokół z ciętego marmuru, który z wyglądu przypominał ołtarzyk. Otaczającą go niszę wyłożono czymś, co błyszczało jak macica perłowa. Szczyt cokołu przykryto płytą z polerowanego drewna o średnicy około metra.
Sienna miała niepewną minę, idąc śladem Langdona. Gdy wspięli się na stopnie i
przedostali za bramę, skupiła wzrok na blacie i aż jęknęła z wrażenia, zrozumiawszy, na co
patrzy.
Langdon uśmiechnął się. Tak, to nie był ołtarz ani stół. Polerowane drewno zasłaniało jakiś otwór.
– Chrzcielnica? – zapytała.
Skinął głową.”

Inferno 23


W samym środku panoramy wznosiła się gigantyczna kopuła z czerwonych dachówek, jej szczyt zdobiła miedziana kula połyskująca niczym latarnia morska. Il Duomo.
Brunelleschi dokonał kolejnego przełomu w architekturze, projektując tę niezwykłą kopułę na katedrze, która dzisiaj, niemal pięćset lat później, wciąż górowała nad piazza del Duomo.”

Inferno 24


Definicja miłości? Kiedy zjesz paczkę M&M’sów, ale on wie, że będzie Ci mało, więc od razu kupił drugą.
I  moje uwiecznione w związku z tym szczęście:

Inferno 25


 Lista luminarzy znajdujących się pod patronatem Medyceuszy jest długa, a znaleźć na niej można wszystkich znacznych, od Leonarda przez Galileusza do Botticellego – obraz tego ostatniego, prześwietne arcydzieło Narodziny Wenus, został zamówiony ponoć przez Wawrzyńca Wspaniałego, który zapragnął podarować swojemu kuzynowi seksualnie prowokacyjne malowidło, aby zawisło nad jego łożem jako prezent ślubny.”

Inferno 26


Tego ranka, gdy Langdon uniósł głowę, by spojrzeć na słynną kopułę, natychmiast przypomniał sobie podjętą bezmyślnie decyzję, by wspiąć się na jej szczyt i atak klaustrofobii po tym, jak znalazł się na niezwykle wąskich i niebywale zatłoczonych schodach. Mimo wszystko był zadowolony z przetrwania tamtej męki podczas wspinaczki na „Kopułę Brunelleschiego”, ponieważ zachęciła go do sięgnięcia po noszącą taki sam tytuł znakomitą
książkę Rossa Kinga.

Inferno 27


W pewnym momencie ujrzał przed sobą znajome oblicze, należące do Dantego Alighieri. Uwieczniony na fresku Michelina poeta stoi u stóp Czyśćca, a w wyciągniętych rękach trzyma swoje arcydzieło, Boską komedię, jakby chciał ją złożyć w darze. Langdon zastanawiał się, co pomyślałby Dante, gdyby wiedział, jak wielki wpływ na świat wywarł jego poemat po tylu stuleciach, we Florencji, której nawet nie umiałby sobie wyobrazić.
Znalazł życie wieczne, pomyślał Robert, przypominając sobie, jak postrzegali sławę
starożytni greccy filozofowie. „Nie umrzesz, dopóki będą wspominać twoje nazwisko”.

Inferno 29

Film, a książka

Oglądając film miałam wrażenie, że oglądam coś zupełnie innego, niż o czym czytałam w książce. Również zakończenie było zupełnie inne, co rozczarowało mnie najbardziej i o co miałam pretensje do Dan’a Brown’a. Miałam wrażenie, że się sprzedał. Dlatego polecałam, żeby  albo obejrzeć film, albo przeczytać książkę, bo w przeciwnym razie można się mocno rozczarować.

Na jego spotkaniu autorskim chciałam zapytać właśnie o “Inferno”. Dan Brown sam się jednak wytłumaczył. Stwierdził, że nie obchodzi go zakończenie tak długo, jak jest zachowany dialog. Tak długo dopóki nie wygrywa jedna koncepcja, ale prowadzone są na jej temat dyskusje.

I ja to kupuję.

Polecam,

Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like