Lubię to

“Narcos”, czyli o życiu po “Breaking Bad”

Skończyliśmy z Fabiosławem oglądać “Narcos”, serial który może dopomóc szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują remedium na życie po “Breaking Bad”. 

W skrócie: prawdziwa historia największego narkotykowego bossa w historii. W okresie świetności, jego majątek opiewano na 30 miliardów dolarów. Pieniądze szybciej mu gniły, niż on sam zdążał je wydawać. W którymś momencie służyły mu też za podpałkę do kominka. “Narcos” to serial w którym głównego bohatera najpierw się kocha, później nienawidzi, a później znowu kocha. Do końca nie wiesz po czyjej stronie stać. Historia przede wszystkim o tym, że im więcej pieniędzy i władzy posiadasz, tym mniej się tym cieszysz.
2 sezon obejrzeliśmy w ciągu 3 dni. Warto stracić na niego czas, bo historia jest oparta na faktach. W międzyczasie dowiadujesz się więc, dlaczego ta Kolumbia słynie z narkotykowego raju i ma łatkę jednego z najniebezpieczniejszych na świecie krajów. Autorzy jednak pokazali to państwo w taki sposób, że mimo wszystko sobą zachęca. Być może historie i postaci w serialu są nieco przerysowane lub mijają się z prawdą, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Autorzy zrobili to, co do nich należy, czyli totalnie rozwalili mi konstrukcje. Skończyło się na tym że o 2:00 w nocy oglądałam w internecie Dzień Dobry TVN z wywiadami z synem Pabla Escobara i jak rasowy stalker googlowałam wszystko od miejsc zamieszkania córki i rozmiar buta jego matki.
Oglądaliśmy “Narcos” z polskimi napisami i włoskim dubbingiem, gdzie tylko angielski był dubbingowany, hiszpańskie dialogi nie. Na szczęście Fabiosław mówi po hiszpańsku, więc przy okazji nauczyłam się przeklinać w tych dwóch językach.
W tym roku rusza kolejny sezon. Mam tylko nadzieję, że uda się zastąpić Wagnera Moura, kimś o podobnej charyzmie, bo aktor w roli Pabla Escobara był genialny. Pozwolę sobie zacytować Pigouta:
“Głu­pio się przyznać, ale aktor gra­jący Pablito zro­bił na mnie takie wrażenie, że przez cały serial trzy­ma­łem za niego kciuki.”
W żadnym innym serialu nie widziałam tak wiele krwi, alkoholu i papierosów. Po dwóch sezonach “Narcos” jesteś psychicznie wykastrowany. Z jednej strony czujesz ulgę, z drugiej odzywa się w Tobie masochistyczne Ja i chcesz więcej. Autorzy filmu grają na najczulszych ludzkich uczuciach, więc spodziewaj się wszystkiego.
Narcos
Polecam,
Gosia
Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like