Lubię to

Nic o mnie bez nich

To im się należy. Bez nich nie byłoby Fililogii.

Volantification

Oj Volant, gdybyś Ty tylko wiedział ile zamieszania narobiłeś w moim 2015 roku. To on w głównej mierze uświadomił mi, że nie warto trzymać się kurczowo rzeczy i ludzi, którzy nam nie służą.
Trafiłam na Volantification zaraz po studiach – czyli w tym cudownym nie-czasie, kiedy w ręku trzymasz dyplom, Twoje zdjęcie z dnia obrony bije rekordową ilością lajków na facebooku, a Ty myślisz, że  już nie musisz myśleć. Zaczęło się od wpisu „Dlaczego kobiety powinny uprawiać sport”, a potem było już tylko gorzej…
Jakim prawem ktoś miał czelność wyciągać z mojej głowy myśli, do których wstyd mi się samej przyznać i wszystko to upubliczniać w taki nonszalancki i bezprecedensowy sposób?! Zrobiłeś mi taki przesiew i posiew, że później już nic nie było takie samo.
Volant wydał 2 książki.
Jedną z nich jest „Sexcatcher”, który powinien być lekturą obowiązkową dla uczniów ostatniej klasy szkoły średniej a) dla facetów, bo już chyba prościej, jaśniej i lepiej się nie da wytłumaczyć co, gdzie i do czego b) dla kobiet, żeby miały świadomość pewnych standardów i nie schodziły poniżej nich, bo zwyczajnie nie warto.
Volant ma też taką cechę, że zawsze kiedy publikuje nowy tekst, jest on o takiej tematyce, czy problemie, jaki ja akurat w swoim życiu przerabiam. Tak jakby pisał dla mnie.
59 rzeczy, które możesz zrobić, żeby mieć lepszą przyszłość to mistrzostwo świata w dbaniu o dobro rodzaju ludzkiego. Z wielu tych rzeczy korzystam do tej pory.

Jason Hunt

Otworzył mi oczy na to, że blog nie musi polegać tylko na opisywaniu tego, co się akurat jadło na śniadanie. To on jest sprawcą tego, że Fililogia w ogóle powstała. Ciężko go nie lubić, choć nie ma w sobie nic, za co można go lubić.
Mój ulubiony tekst: Nie ma czegoś takiego jak odbijanie partnerów czy rozbijanie związków
To on jest twórcą rankingu blogerów i to dzięki niemu odkrywałam takie perełki jak:

Cała reszta

Dzieci mnie lubią, ale ja nie lubię dzieci. Być może instynkt mi się spóźnia, ale póki co po prostu staram się od nich trzymać z daleka. A autorka, matka trojaczków (!), pisze o macierzyństwie zupełnie bez ściemy. W jej postach pełno jest lepkich rączek, zarwanych noc i dystansu do mody na bezgluten. I właśnie w tym tkwi jej niezwykłość. Jej blog jest zdrowym spojrzeniem na wychowywanie dzieci, pozbawionym cukierkowego, pluszowego charakteru, ale jednocześnie pochwałą i hymnem dla rodzicielstwa. Jeśli ja z własnej nieprzymuszonej woli czytam o czyichś dzieciach to znaczy, że blog jest dobry. Rano do owsianki jak znalazł.

Wyrwane z kontekstu

Tutaj nie znajdziesz ładnych polskich słów. Tutaj znajdziesz Polkę. Kiedy ją czytam, mam wrażenie, że rozmawiam ze starą znajomą. Z jej słów bije nowoczesność, prześmiewczość, ironia i hashtagi. Uwielbiam jej „historie z facebooka”. Aśka pisze tak normalnie, po ludzku, po polsku. Albo ją pokochasz albo znienawidzisz.

Pigout

Człowiek, który nawet o rzodkiewce napisze interesujący artykuł i jeszcze zrobi to tak, że czytając go, ze śmiechu 5 razy oplujesz ekran laptopa. Zdecydowanie nie polecam czytania Pigout’a w miejscach publicznych, bo skutkuje to nagłymi wybuchami śmiechu i dziwnym wzrokiem ludzi wokół. Recenzje książek, filmów i seriali, a ostatnio komentator treści wszelakiej. Nie pozostawia suchej nitki na chłamie i za to go lubię. Zdecydowanie polecam też obserwować jego stronę na facebooku, na której znacznie częściej publikuje wpisy.

Fox in the forest

Nie mogłabym nie wspomnieć o mega pozytywnej Dagmarze i jej blogu. Dziewczyna pełna pasji, chęci do życia. Ciągle odkrywa nowe rzeczy. Inspiruje i dzięki niej myślisz sobie “ale fajnie! Nie wiedziałam, że tak można!”. Obserwując ją masz poczucie, że wszystko jest dla ludzi, a pozytywne wibracje i życie w jakości HD są na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko tego chcesz. Uśmiałam się z jej ostatniego z jej ostatniego postu podsumowującego ostatnie 2 lata pisania bloga. Widzę, że zaczynałyśmy podobnie. Oboje mamy chłopaków z imionami zaczynającymi się na ‘FABI…’ i oboje pomagali nam w wordpressie, który dla mnie był totalnie nie do przejścia. Kibicuję mocno!


I jeszcze dwa vlogi:

Professional Wild Child

Albo moja zaginiona siostra, albo w poprzednim wcieleniu się mocno przyjaźniłyśmy. Pozytywne wibracje i nastawienie do życia biją od tej dziewczyny nawet przez ekran komputera. Kolejna postać, która mówi o tym, o czym ja myślę. Dla mnie, życie, które przedstawia na vlogu to definicja szczęścia. Wegetarianka, trochę hipiska, podróżniczka, a przy tym przepiękna i naturalna. Na vlogu promuje rzeczy naturalne, ekologiczne, handmade i ze sprawiedliwego handlu. Tylko po angielsku.

Red Lipstick Monster

Kosmetyki kupuję w biedronce, a paznokcie mam zazwyczaj w opłakanym stanie. Nawet nie wiem czy byśmy się polubiły z Red Lipstick Monster, gdybyśmy się spotkały w realu. Ale miło się ją ogląda. Tu nawet nie chodzi o porady, czy testowanie kosmetyków. Dziewczyna nie jest miss Polonia. Ma kompleksy o czym sama mówi, ale to jak sobie z nimi radzi i jak nienachalnie trafia do widza to mistrzostwo świata.


Wszystkim Wam wielkie dzięki!

Robicie kawał dobrej roboty!

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like