Nic co ślubne nie jest mi obce

Perfekcyjny Wedding VS. Ślubno-Weselna rzeczywistość

rozenek-majdan

Jak tylko dowiedziałam się, że Gosia Rozenek-Majdan będzie wydawać książkę o organizacji ślubów i wesel, zacierałam rączki, żeby być jedną z jej pierwszych krytykantek recenzentek.
Tak bardzo nie mogłam doczekać się jej wydania, że o książce przypomniałam sobie jak już lekko zapomniana stała na półce w Matrasie, a recenzja na blogu pojawia się, kiedy książka już dawno stoi na półkach w Biedronce.
Taka ze mnie influencerka.

Przed Wami wpis, w którym z całego serca będę starała się wytknąć wszystkie błędy w nowej książce Małgorzaty Rozenek-Majdan pt. “Perfekcyjny ślub. Zorganizuj go krok po kroku.”


Pokazuję mamie moją nową zdobycz za 49.90 PLN.

– Mamo, patrz! Co ci się rzuca w oczy pierwszej chwili?
– Cena.
– Ale co jeszcze? Skup się! Patrz na imię i nazwisko!

I kiedy już szykowałam soczystego diss’a na temat obu nazwisk po obu mężach, mama skwitowała:

– Zatrzymała to nazwisko, bo może jej synowie się tak nazywają.

Na to mógł nie wpaść tylko ktoś kto nie ma dzieci…

Małgorzata Rozenek-Majdan 1 : 0 Małgorzata Filiczkowska

Moje pierwsze wrażenie?

Już na samym wstępie Gosia pisze, że chciała stworzyć poradnik, który ma pomóc cieszyć się przygotowaniami do ślubu, a nie być źródłem stresu i gonitwy z czasem. I choć jestem

Perfekcyjny ślub. Zorganizuj go krok po kroku.

Tak! Tak! Tak!

sceptycznie nastawiona do celebryckich pisadeł (patrz: Książki celebrytów, czyli papier jest cierpliwy, ale ku*wa bez przesady), to taka ideologia zdecydowanie do mnie przemawia, choćby książka miała okazać się najgorszym paździerzem.

Nawet jeżeli nie niosłaby za sobą żadnej merytorycznej wartości, trzeba przyznać, że poradnik ten jest wydany w cudownie eteryczny sposób, a przewracanie stron to czysta przyjemność.

Małgorzata Rozenek-Majdan 2 : 0 Małgorzata Filiczkowska

Już sama okładka z imieniem i nazwiskami autorki świadczą o sporym doświadczeniu w organizacji ceremonii zaślubin. Warto wspomnieć, że Gosia wychodziła za mąż 3 razy (o czym de facto dowiedziałam się dopiero z tej książki).

Cytat z “Perfekcyjny ślub…”

I choć doświadczenie w organizowaniu wesel dobrze świadczy o autorce, która ten poradnik wydaje, to fakt, że doświadczenie to zdobywała przy organizacji własnych wesel, stanowi, jak mogłoby się wydawać, raczej niechlubny epizod.

Nic z tego.

Ku mojemu zaskoczeniu, Gosia często wspomina o wszystkich swoich ślubach.
Choć w pierwszym odczuciu mogłoby to stanowić skazę na perfekcyjnym wizerunku Gosi, jej stosunek do poprzednich małżeństw staje się jej kolejnym atutem.
Gosia podkreśla fakt, że możliwe są kolejne śluby.
Ja ze swojej strony dodam, że możliwe są kolejne rozwody.
Całe szczęście…

Małgorzata Rozenek-Majdan 3 : 1 Małgorzata Filiczkowska

Do rzeczy:

Gosia w swojej książce proponuje, wręcz zachęca, do zrezygnowania z kolacji na rzecz bufetu. Wiadomo, że jest to opcja znacznie tańsza, ale przyjęcie weselne z bufetem również robi się po prostu… tanie.
Z mojego własnego doświadczenia wygląda to tak:
–  pusto wyglądające stoły,
– starsi ludzie, którzy nie wiedzą, że jedzenie może znajdować się w osobnym pomieszczeniu, a wstyd im zapytać gdzie,
– goście, którzy siedzą głodni, ponieważ aby nałożyć sobie solidną porcję bigosu, musieliby przejść na drugi koniec sali z wypełnionym po brzegi kapustą talerzem.

No chyba, że bufet ten składałby się z wyrafinowanej, orientalnej kuchni, przeplatanej owocami morza, kawiorem, przegrzebkami i sushi. Tylko w takim wypadku kolacja w formie bufetu nie wygląda tanio.
Gosia twierdzi, że u niej był to strzał w dziesiątkę, bo takie stacje z różnego rodzaju potrawami były okazją to integracji wśród gości.
Tutaj poradnik jednak traci na praktyczności, bo przeciętny Kowalski, o ile już go stać na wesele, raczej odpuści sobie eksperymenty z kuchnią na rzecz tradycyjnego schabowego.

Małgorzata Rozenek-Majdan 3 : 2 Małgorzata Filiczkowska

Gosia jest też zwolenniczką okrągłych stołów. Argumentem za tym rozwiązaniem mają być dobrze prezentujące się dekoracje na nich.
A czy argument braku przepływu energii, restauracyjno-nadęty klimat i trudniejsza integracja pomiędzy gośćmi jest wystarczającym argumentem przeciwko okrągłym stołom?
To już zostawiam do oceny własnej.

Natomiast rozplanowanie wesela co do godziny ma być receptą na super jego organizację. O ile sceptycznie podchodzę do minutowej rozpiski, o tyle zaskoczył mnie fakt, że obiad, według Gosi, ma być podany godzinę po powitalnym drinku.
Serio?!
Ja rozumiem, że Gosia miała na uwadze, że być może życzenia będą składane na sali, jeśli nie pod kościołem, albo, że goście będą chcieli się poznać czy porozmawiać. Ale szczerze mówiąc na głodniaka to ja nie jestem zbyt sympatyczna, a bardziej prawdopodobne jest, że z pustym żołądkiem to ja prędzej się z kimś pokłócę niż zawrę nową znajomość.

Aby jeszcze bardziej zniechęcić gości, Gosia wymyśliła, że mocniejszy alkohol powinien być podawany najwcześniej o 21:00. To według niej ma służyć temu, aby goście nam się zbyt szybko nie spili.
Teraz zdradzę Wam sekret – grywałam już na zabitych dechami wioskach, grywałam w miejskich stołówkach, remizach strażackich i PRL-owskich wiejskich domach kultury. Grywałam też dla gości, którzy na wesela potrafili ubrać się z niedzielny dres albo japonki.
To już nie te czasy!
Ludzie naprawdę nie tłuką się na weselach, sztachety nie latają, pijani Janusze nie leżą pod stołem.
Teraz naprawdę nie ma tragedii. Gościom nie trzeba zaglądać w kieliszek i chętniej wyjdą na parkiet po tej setce wódki, dzięki czemu Państwo Młodzi nie będą jedyną parą na parkiecie, a i zespół będzie miał lepsze pole do popisu. Potwierdzi to każdy muzyk, który grywa chałtury na weselach.

Jakieś 2 miesiące temu jechałam blablacar’em z gościem, który organizuje imprezy dla Warszafskich elit, również wesel.
Rozmawiałam z nim o alkoholu na tego typu imprezach, a on mi mówi, że sugeruje Państwu Młodym, aby oprócz Świadka i Świadkowej wyznaczali również Panią Wódkową, która dba o pełne kielichy mężczyzn i Pana Wódkowego, który pije z Paniami.
Natomiast na weselu u Gosi wyznaczona zostaje Wedding Plannerka, która jest odpowiedzialna za to, aby dyskretnie zwracać gościom uwagę, że za dużo wypili, co w sumie też głupim pomysłem nie jest, ale… Gosia, jesteś pewna, że Twoi goście dobrze bawili się na tych Twoich weselach?

Małgorzata Rozenek-Majdan 3 : 3 Małgorzata Filiczkowska

Tutaj autorka niestety też się nie popisała:

O wtrącaniu się w repertuar zespołu pisałam w tym artykule: Grzechy główne Panny Młodej. Natomiast jeśli chodzi o punkt 9: w tym kraju alkoholu się raczej nie odmawia, a Państwu Młodym nawet nie wypada. Dlatego w naszym 3-osobowym zespole na każde wesele musi być wyznaczona jedna osoba ‘do picia’, w przypadku, kiedy młodzi / świadkowie / rodzice przyjdą do naszego stolika i będą chcieli się z nami napić tego jednego kielicha.
Tak jest na 80% wesel. Nikt od tego nie zalicza zgona, nie gubi nut, ani nie zapomina tekstu piosenek.
To miły zwyczaj. Szkoda, że Gosia nie jest z nim zaznajomiona.

Małgorzata Rozenek-Majdan 3 : 4 Małgorzata Filiczkowska

Bardzo podobała mi się rada z atrapą tortu. Aby stworzyć imponującą, wysoką konstrukcję, zamiast kolejnych pięter tortu, można stworzyć ich imitację. Tost zyska na wysokości, bez uszczerbku dla portfela i bez marnowania jedzenia.

Małgorzata Rozenek-Majdan 4 : 4 Małgorzata Filiczkowska

Gosia dość odważnie wypowiada się na temat fryzury ślubnej, twierdząc, że „jeszcze nie widziała dobrze wyglądającej panny młodej z długimi, rozpuszczonymi włosami”. Ujarzmione włosy, a najlepiej lekkie upięcie lub kok to według niej jedyna opcja, aby dobrze się prezentować tego dnia.
To również pozostawiam do oceny własnej.

Gosia poświęciła cały rozdział na temat wyboru sukni ślubnej. Co więcej, w książce wypowiedziała się również Ewa Minge, projektantka sukni ślubnej Gosi. Obie podkreślały w książce jak ważne jest, aby kreacja leżała idealnie. Suknia ma nie tylko dobrze leżeć, ona ma też perfekcyjnie prezentować się z każdej strony.
W tym momencie musze się Wam do czegoś przyznać – jestem absolutną fanką Gosi Rozenek-Majdan, uwielbiam ją za jej styl, smak, sposób bycia i elegancję połączoną z lekkim sposobem bycia. Kiedy natknę się na jakiś jej program w TV, nie jestem w stanie przełączyć kanału. W konflikcie Wojewódzki VS Rozenek-Majdan również stoję twardo za tą drugą.
I w tym momencie serce mi się kraja, że muszę o tym napisać:
Nie wiem jak suknia Gosi była odbierana przez media, ale w moim odczuciu jest to jedno wielkie rozczarowanie.
Choć kolor, fason i kryształki były piękne, suknia leżała na Gosi fatalnie. Nie chcę tutaj publikować zdjęć z książki, ale nawet w internecie zdjęcia jej sukni prezentują się lepiej niż na tych zawartych w książce. Po pierwsze dekolt przecina piersi Gosi na pół, po drugie, dół sukni wygląda jak wycięty ze strzępków gazet.
Tymczasem my czytamy w poradniku Gosi: „Suknia ślubna nie ma po prostu dobrze leżeć. Ma basować bosko – musisz się w niej czuć jak najlepsza wersja samej siebie”.
Gosiu, uwielbiam Cię w każdej Twojej wersji. Jeszcze nie widziałam, żebyś była źle ubrana – oprócz dnia Twojego ślubu.

Źródło: party.pl

W książce zamieszczone są również zdjęcia Gosi z sesji narzeczeńskiej. Suknia, w którą jest ubrana do tej sesji wygląda o niebo lepiej.

Przepraszam, musiałam.

Małgorzata Rozenek-Majdan 4 : 5 Małgorzata Filiczkowska

Na tym mogłabym zakończyć recenzowanie nowej książki Gosi, ale w międzyczasie trafiłam na odcinek „W dobrym stylu”, dotyczący przyjmowania gości i zasad Savoir-Vivru.
Rozmowa Gosi ze specem od tych zasad zaczęła się długim debatowaniem na temat tego, czy goście powinni przynosić prezenty dla gospodarzy przyjęcia i czy ten prezent gospodarzom się w ogóle należy.

Debata zakończyła się tym, że w sumie prezent to się nie należy, ale skoro tak się przyjęło, to prezenty wypada przynosić.
Co zaskakujące, alkohol (wino najczęściej) według zasad Savoir-Vivre to jeden z najgorszych prezentów jakie można podarować idąc do kogoś w gości. Jest to uważane za faux pas, ponieważ gospodarz, serwując kolację, już ma przygotowane odpowiednie do niej wino. W dobrym tonie jednak jest otwarcie butelki przyniesionej przez gościa, a to zaburza koncepcję całej kolacji organizowanej przez gospodarza.

Choć  rozumiem ten tok myślenia (ale dobrym winem do kolacji od moich gości nigdy nie pogardzę) to ekspert proponuje, że w najlepszym tonie będą kwiaty lub… czekoladki!
I tych czekoladek nie jestem w stanie pojąć!
Jak to jest, że super ekstra ekspert-specjalista od Savoir-Vivre, który jest w stanie przewidzieć, że wino nie będzie pasować do potraw oraz, że kwiaty należy wysłać przed lub po przyjęciu, żeby nie robić gospodyni kłopotu z wazonem, nie wpadł na tak podstawową rzecz jak to, że gospodyni zwyczajnie może słodyczy nie jeść, nie lubić, a co gorsze może mieć do nich słabość, z którą walczy.

Być może się czepiam, ale ten przykład dobrze obrazuje sytuację, kiedy chcemy być tacy ą ę i gdzieś w tym wszystkim się zapętlamy i gubimy przez co efekt jest gorszy niż gdybyśmy nie robili nic.

I to byłoby dobre podsumowanie tej książki.

Ale pokuszę się jeszcze o bardziej szczegółowe:

Jej słabe strony:
– cena,
– oczywiste oczywistości ubrane w ładny język,
– mało tekstu,
– zdjęcia, mające być inspiracją, a których tysiące można znaleźć na pintereście za darmo

Jej mocne strony:
– cenne rady oparte na doświadczeniach autorki
– pięknie wydana książka
– subiektywne opinie Gosi
– jej prywatne zdjęcia
– kompleksowość (od zaproszeń do podróż poślubną)

Do poradnika tego podchodziłam bardzo krytycznie i w dużym stopniu udało mi się zaspokoić moją polaczkową potrzebę ponarzekania. Musze jednak przyznać, że książka w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus i już poleciłam ją jednej koleżance, która własnie planuje ślub.

Małgorzata Rozenek-Majdan love forever <3

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like