Nic co ślubne nie jest mi obce

Układ taneczny na pierwszy taniec, czyli jak skomplikować sobie życie

Młodzi ulegają modzie na choreografie do pierwszego tańca. Dla gości jest to dodatkowa atrakcja, dla Młodych podziw i uznanie za włożoną pracę. Ale nie łudźmy się 

– układ taneczny do pierwszego tańca to w 90% przypadków bolesny widok.

Pozostałe 10 %

Są to pary, które:

  1. chodzą na kursy taneczne (nie, nie te przedślubne)
  2. mają w sobie bardzo dużo pewności siebie (oboje!)
  3. posiadają ogromne poczucie humoru i showmeństwo we krwi
  4. opanowały układ taneczny do perfekcji

Własne wesele to bardzo często sytuacja, w której Pan Młody po raz pierwszy w życiu ma do czynienia z tańcem.

W ogóle.

Jest to mniej więcej taki stres jakbyś musiał stanąć przed 100 tysięczną publicznością i zaśpiewać piosenkę, którą w radiu słyszałeś 2 razy, albo napisać rozszerzoną maturę z matematyki po niemiecku.

Układ taneczny nie na pierwszy taniec

Nie dość, że już od tygodnia się stresujesz, a kulminacja stresu przypada w dzień ślubu, nie dość, że tańczyć nie umiesz, to jeszcze masz świadomość, że  będą na Ciebie patrzeć wszyscy goście weselni (od ciotek po kolegów z ławki szkolnej).

No i tutaj wkracza Panna Młoda ze swoim genialnym pomysłem

– Mietku, skoro nie umiesz tańczyć to może zapiszemy się na kurs. No wiesz, żeby nie było wstydu?

Mietek (jeszcze wtedy) chce zrobić wszystko dla swojej pięknej narzeczonej, więc potulnie zgadza się na wszystko.

Rezultat tego jest taki:

– Panie Młody, to po obiedzie robimy pierwszy taniec?
– Tak, zróbmy to jak najszybciej, chce mieć to już za sobą.

Albo:

– Poczekajmy jeszcze z 20 minut, muszę się nastawić psychicznie.

Albo:

– Musimy jeszcze zrobić próbę przed.

A przypominam, że jest to pierwszy taniec Państwa Młodych, czyli pełna radości chwila dwóch zakochanych w sobie osób. Jest to moment tryumfu ich miłości, któryy mają szczęście dzielić z najbliższymi sobie ludźmi.

Takie chwile natomiast wolimy ubierać w sztywne ramy kroków tanecznych i choreografie. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na przyjemność, bliskość, patrzenie sobie w oczy, uśmiech i łzy wzruszenia?

Zamiast tego mamy ogromny stres widoczny na twarzach Państwa Młodych, liczenie pod nosem do trzech, mylenie kroków, tańczenie nie do rytmu, spięcie i sztuczność.

Potem taki Mietek przychodzi do orkiestry i mówi:

– Dobrze, że już mam to za sobą. Ja nawet przysięgą małżeńską się tak nie stresowałem jak tym pierwszym tańcem. Teraz w końcu można odetchnąć i się napić.

Pozostawię to bez komentarza.

Nie umiecie tańczyć?

Żaden problem.

Wybierzcie wolną, romantyczną piosenkę i tak jak kiedyś się tańczyło na dyskotekach w podstawówce – obejmujemy tego jegomości za szyje, jegomość trzyma ręce na biodrach (Panny Młodej oczywiście) i sobie dreptacie w kółko. Nawet brak rytmu nie będzie przeszkadzał, jeśli w tym momencie skupicie się na sobie, na waszej miłości i perspektywie wspólnej przyszłości, jeśli będziecie patrzeć sobie w oczy, przytulać się i dawać buziaki.

Nie mówię, że wszelkie układy taneczne są złe. Nie chcę krytykować par, które decydują się na takie rozwiązanie. Wiem tylko, że generują one najwięcej stresu i nerwów, a ich rezultat jest zazwyczaj mierny.

To jest wasza chwila, wasz pierwszy taniec po ślubie, cieszcie się weselem, nie róbcie wszystkiego pod ludzi. Stwórzcie romantyczną atmosferę, a gwarantuję, że goście to wyczują i docenią równie mocno jak wysiłek włożony w układy choreograficzne rodem z „Tańca z Gwiazdami”.

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like