Lubię to

Moje postanowienia noworoczne i nowy sposób ich realizacji

Postanowienia noworoczne

Najpierw miałam ciśnienie na to, żeby spisać jakieś sensowne postanowienia noworoczne. Później stwierdziłam, że nie chcę nic zmieniać, bo moje życie to mi się akurat zajebiście podoba.
A jeszcze później przypadkowo przeczytałam zdanie, że jak nie chce się niczego zmieniać to się człowiek nie rozwija.

Tutaj oczywiście dał o sobie znać mój perfekcjonizm i chora ambicja. Trochę na siłę chciałam sobie wymyślić co tu zmienić, polepszyć, ogarnąć.
Spojrzałam w folder Blog Post Ideas. Tam temat: 10 rzeczy do wypróbowania przez 21 dni.
No przecież!

Tylko 21 dni.

Podobno tyle czasu tworzy się nowy nawyk. 3 tygodnie. Niech nie zniechęca Cię fakt, że mit ten został już obalony, bo podkreślano przy tym, że czas zastępowania złych odruchów tymi dobrymi zależy od ich stopnia trudności.
A moje zdecydowanie do trudnych nie należą.
Czas i tak upłynie. Dlaczego więc nie spróbować czegoś nowego (albo starego) tylko porządnie, z wyznaczonym początkiem i końcem. Aby chociaż z ciekawości sprawdzić jak to jest, czego się można nauczyć. A nuż coś w nas zostanie na dłużej.

Moje propozycje:

1. Napisz do kogoś z kim dawno nie rozmawiałeś
Czyli jedna z praktyk, która średnio mi się udała w poprzednim roku.
W tym roku będzie inaczej. Zamiast „raz w tygodniu odezwij się…”, będzie „codziennie przez 3 tygodnie odzywaj się…”.
Praktyczniej.

2. Ćwicz
Jeszcze nigdy nie udało mi się przeprowadzić całego cyklu programu treningowego, czy to Chodakowskiej, Shaun’a T, czy mojego kochanego Tonego Hortona. Trochę to u mnie niemożliwe, bo mieszkam na 3 domy i w tygodniu lubię sobie machnąć 1000 km pomiędzy nimi. Dlatego ten cel pozostawiam sobie na czas, kiedy osiądę, bo nawet 3 tygodnie w jednym miejscu stanowi dla mnie wyzwanie.

3. Nie jedz mięsa
To moje postanowienie na styczeń. Z zamiarem zrezygnowania z mięsa na amen. Nie wiem jak to wyjdzie, bo już raz to przerabiałam. Pisałam wtedy, że niejedzenie mięsa ma sens, ale nie pod szerokością geograficzną w jakiej znajduje się Polska. Na Malediwach natomiast jedzenie mięsa sensu w ogóle nie miało (60 km do równika, 28 stopni w dzień i w nocy, multum owoców morza). Nawet przez chwilę nie poczułam ochoty na mięso.
(EDIT: właśnie przegrałam z kurczakiem. Na swoją obronę mam to, że w samolocie nie było opcji wegetariańskiej, a kurczak leżał trupem przede mną. Owszem, mogłam go nie zjeść dla zasady.
Ale!
Biorąc pod uwagę, że Polak głodny to zły, do domu ma jeszcze 3500km, w portfelu 5,50 zł (słownie: pięć złotych pięćdziesiąt groszy) i zablokowaną kartę płatniczą, bo zachciało mu się wyciągać pieniądze z bankomatu w raju podatkowym, to przegraną bierze na klatę i zarządza mocne postanowienie poprawy).

4. Ucz się języka
To cel dla Ciebie. Ja już przerabiałam. Polecam.

O ile…
5. …Nie pij alkoholu…
…też już przerabiałam i było to trochę uciążliwe, choć przy okazji trenowało asertywność, to…

6. …Nie jedz słodyczy…
… na ten moment wydaje mi się totalnie abstrakcyjne. Ale cóż, słowo się rzekło.

7. Zapisuj swoje Highlights of the day
Czyli co fajnego Ci się przydarzyło lub za co jesteś wdzięczny tego dnia.
3 tygodnie chyba Cię nie zbawią, co?

8. Mów komplementy
Nie uwierzysz, ale to też się da. Dlaczego by nie chcieć zrobić komuś dnia. A jak dobre słowo nie jest w stanie przejść Ci przez gardło to się chociaż życzliwie do kogoś uśmiechnij. Serio, nie boli. Może Twój komplement, czy uśmiech będzie czyimś Highlight of the day?

9. Nie oglądaj telewizji
Yhym, a potem siedź przed laptopem przez resztę ‘zaoszczędzonego’ czasu.
To propozycja dla tych, którzy pierwsze co robią po przyjściu do domu, włączają telewizor.

10. Medytuj
Choć medytacja już stała się moim nawykiem, jeszcze mi się nie zdarzyło medytować codziennie przez 3 tygodnie.

11. Pamiętaj o bliskich ludziach
Nie obejrzałam żadnego filmiku jaki dostałam na facebooku w ramach życzeń świąteczno-noworocznych. Nawet na obrazki mi się nie chciało odpisywać.
Ale na wszystkie tekstowe wiadomości i takie od serca, a nie „do wielu” odpisywałam skrupulatnie.
Cel na ten rok: pamiętać o urodzinach bliskich, robić nawet skromne prezenty, moźe nawet wysłać kartki, a jeśli wysyłać życzenia na facebooku to tylko takie od serca.

I na koniec moja ulubiona propozycja:
12. Uprawiaj seks codziennie przez 21 dni
Fajnie nie? 🙂

 

Moje propozycje do trudnych zdecydowanie nie należą. No chyba, że nie masz z kim zrealizować punktu 12., jesteś alkoholikiem, albo nie wychodzisz z domu.

Oprócz tego mam jakieś tam cele ogólne typu:
– Practising being kind instead of right (po polsku już tak ładnie to nie brzmi, więc niech tak zostanie)
– Zrobić porządek z dyskiem, bo ostatnie uporządkowane zdjęcia pochodzą z roku 2012. I kupić nowy, bo chyba bym umarła, gdybym straciła wszystkie zdjęcia.
– Przestać starać się zadowalać ludzi, na których mi nie zależy i zadbać o tych, na których mi zależy.
– Przestać gubić rzeczy.
– Nauczyć się odpoczywać
– … Dlatego muszę zarządzić dzień bez telefonu (no muszę!)
– Nie odkładać rzeczy na później (yhym, to akurat postanawiam z każdym rozpoczętym dniem tygodnia)
– Nauczyć się grać na ukulele (wniosek po ostatnich kilkudziesięciu godzinach tarabanienia się z walizką, torbą i gitarą. A ukulele jest kompaktowe, jak ja. Czuję, że bardzo byśmy się polubili. Kocham jego tropikalny wydźwięk. Poza tym Parsley Julii Pietruchy love forever <3.

 

Styczeń miesiącem bez mięsa. W lutym zamierzam medytować. O kolejnych postanowieniach będę informować na bieżąco, bo póki co nie wiem jak za miesiąc będzie wyglądać moje życie.

Fajny artykuł na podobny temat napisał Andrzej Tucholski “25 nawyków”. Polecam.

A może Ty masz pomysł na to co jeszcze nadawałoby się do wypróbowania przez kolejnych 21 dni? Koniecznie się podziel.

Polecam,
Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like