Życie pozadomowe

Włoskie kobiety, jedzenie, muzyka i słońce, czyli to co najlepsze i niekoniecznie

Włochy

Skończyły się moje włoskie wakacje, a ja do tej pory nie mogę się pozbierać. Dzieli nas tylko 2 godziny lotu, a jakość życia jest tak inna, jakbym leciała 20 godzin.

Kolacja na dworze, świece, dobre wino, polska wódka. Po kolacji chcę po raz ostatni przejść się na spacer wokół domu. Spaceruję tak już od tygodnia i to miejsce nie przestaje mnie zachwycać. Rodzice Fabiosława śmieją się z mojego pomysłu. Ale tata Fabia bierze mamę pod rękę i idziemy.

– Co sobie myślisz jak patrzysz na swój dom? – pytam mamy Fabia. – Tu jest tak pięknie! Aż nie mogę uwierzyć, że coś co dla mnie jest rajem, dla kogoś innego jest codziennością. Przyzwyczaiłaś się już?

– Dziękuję – odpowiada. – Nie, każdego dnia doceniam to co mam, ale z drugiej strony codziennie zastanawiam się w jaki sposób mogę go ulepszyć i utrzymać go ciepłym i kobiecym pomimo trzech facetów w domu.

To tak tytułem wstępu i też trochę dla mnie, żebym nigdy nie zapomniała o tym wieczorze.


Za każdym razem jak jestem w tym kraju, zauważam inne rzeczy. Tym razem padło na:

Kobiety

Mam to do siebie, że jak już się za kimś oglądam to tylko za kobietami. We Włoszech średnia wieku tych, które zwróciły moja uwagę to 50 lat. Nie chcę dorabiać do tego żadnej teorii. Nadal jestem wierna przekonaniu, że Polki są najładniejsze, ale Włoskie kobiety też są piękne – te po 50tce.
A u nas z tym już średnio…
Mam wrażenie, że w Polsce okres świetności kobiet jest do 40stki. Później obcinają włosy na krótko, tyją, ubierają się w garsonki i wszystkie zaczynają wyglądać tak samo, no bo im przecież nie wypada tego i tamtego.
Bzdura!
A Włoszki o tym wiedzą. Mam wrażenie, że one po 40stce dopiero rozkwitają. Są eleganckie, umalowane i uczesane. Na co dzień.
Monika Belluci  love forever <3

Monica

Jedzenie

W dużej mierze jem oczami. W polskiej kuchni jestem w stanie ocenić z wyglądu, czy mi coś będzie smakować, czy nie. We Włoszech miałam wiele takich sytuacji, że coś, co z wyglądu wyglądało średnio i w Polsce bym tego nie zjadła, we Włoszech się tymi ‘brzydkimi’ potrawami zajadałam. Czegokolwiek byś nie kupił/zamówił w restauracji, możesz być pewien że w 90% będzie Ci smakowało, a w 50% będzie to najlepsze danie jakie kiedykolwiek jadłeś.

No ale co tu dużo mówić. Wszystko to jest kwestią jakości tych produktów. Rodzice Fabia jedzą własne oliwki, cytryny, orzechy. Nawet oliwa z oliwek pochodzi z ich własnych drzew oliwnych. Smaki nieporównywalne.

Chociaż szczerze mówiąc, włoska kuchnia nawet w Polsce jest moja ulubioną, a makaron mogę wciągać codziennie.

Ale żeby nie było tak kolorowo!

Włosi jedzą:

  • szynkę parmeńską z melonem (wtf?!)
  • pomarańcze z solą i oliwą (aż mam dreszcze jak sobie przypomnę)
  • chleb wręcz przeciwnie – niesolony
  • pizze z ziemniakami

A przestępstwem w biały dzień jest dla nich keczup i sos czosnkowy na pizzy.
O ananasie nie wspominając.

Radio

We włoskim radiu tylko się gada. Może raz na 15 minut usłyszysz jakąś piosenkę. Z muzyką mają ten sam problem co w Japonii – jak posłuchasz jednej piosenki, to tak jakbyś znał tysiąc, bo one są wszystkie na jedno kopyto. Sorry! Jedna mi się spodobała! Może w sumie dlatego że w połowie jest po angielsku…?
Boże ile ja się naszukałam tej piosenki! Mój zazwyczaj niezastąpiony Shazam nie ogarnął jej za granicą, bo nie miałam neta. W końcu wspólnymi siłami z Fabiosławem ją znaleźliśmy, żeby się okazało, że to nowy kawałek Will I Am’a. Także tyle w temacie włoskiej muzyki.

Dobra włoska muzyka moim zdaniem zakończyła się w XX wieku.
Disco italiano love forever <3

Relacje Polsko-Włoskie

Z francuskimi znajomymi mojego byłego chłopaka, pomimo tego że angielski znali w podobnym stopniu, można było rozmawiać tylko ‘o pogodzie’. No dobra. Ściślej biorąc “What’s your name/ How are you / Where are you from. Czułam się zawsze jak korepetytorka języka angielskiego, albo dziewczyna swojego chłopaka – nigdy jak Gosia Filiczkowska.
A Fabiosława znajomych uwielbiam! Pierwszy raz czuję się tak swobodnie wśród przyjaciół mojego chłopaka, nawet pomimo tego, że nie mówimy w tym samym języku.

Miasteczko

Tutaj jest Pani, która sprzedaje najlepsze lody. Jest też pan od pizzy, który kolekcjonuje dedykacje i opinie od swoich klientów, nie na fanpage’u na Facebooku ani TripAdvisorze, ale w swoim grubym, wysłużonym notesie (już powoli staje się tradycją, że tłumaczę mu te komentarze pozostawione przez Erasmusów z Polski). No i jest też barman od drinków, któremu zawsze przywozimy wódkę z Polski, a on robi z niej magię.
Właśnie takie elementy tworzą charakter miejsca, czy miasta. Taka ludzka życzliwość, pozytywne wibracje i życzenie, żeby się innym też żyło jak najlepiej kipi na każdym rogu. To dzięki nim czujesz, że chcesz przynależeć do danej społeczności lub miejsca.

Krajobraz

W pociągu relacji Orto-Rzym postanowiłam sobie, że napiszę kolejną notkę.
A gdzie tam!
Nosa nie mogłam odkleić od szyby! A bo to pagórki, tu dolinki, tutaj jakiś zameczek, jeziorko, jakaś winnica, a tam plantacja. Po prostu cudo!
To samo jadąc autostradą. Dlatego na moją listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią, trafia wycieczka kamperem wzdłuż i wszerz Włoch.

Słońce

Ciepło i słońce robi w moim życiu 80% roboty. Proporcja się odwraca gdy jest brzydko – 80% chandry i dodupizmu w moim życiu jest spowodowane brzydką pogodą. Dlatego cel numer jeden to zamieszkać w kraju, w którym będzie pod dostatkiem słońca, wody i piasku.
No i Włochy to taki kraj właśnie. Gdziekolwiek we Włoszech byś nie mieszkał pod dostatkiem masz słońca, a każdy Włoch ma co najwyżej godzinę do najbliższego morza.


To włoskie słońce też  jest jakieś takie inne. To w jaki sposób świeci od razu uświadamia Cię, że nie jesteś w Polsce. Jak jesteś we Włoszech tu czujesz to każdym centymetrem swojego ciała, każdy element krajobrazu i miligram powietrza uświadamia Ci, że jesteś we Włoszech, a nie w żadnym innym miejscu. Boże! Jakie życie tam wydaje się łatwe!

Kolejną wycieczkę do Włoch przewidują na początek listopada. Już nie mogę się doczekać, bo wiem, że Włochy znów ukażą mi się z jakiejś innej strony.

Moja poprzednie włoskie przemyślenia pod tym linkiem.

Polecam,

Gosia Filiczkowska

Jeśli podobał Ci się mój tekst, bardzo się cieszę! A bedę skakać z radości i tupać nóżkami, jeśli polubisz lub udostępnisz go na Facebooku 🙂
Facebook
Pinterest
Pinterest

You Might Also Like